wtorek, 8 lipca 2014

Promocje, promocyjki czyli czy gra jest warta świeczki

Pomimo, że blog nie ma nawet miesiąca to udało mi się nakłonić kilka osób do przeczytania moich wypocin :)

Bardzo często pada pytanie po co zakładać nowe konto dla niewielkich kwot jakie można otrzymać.
No cóż, może w pojedynkę są one niewielkie, ale zbierając okazje z czasem można dojść do niezłych pieniędzy. Nie mówimy tu i milionach, ale z pewnością o kwocie obok której nie można przejść obojętnie.

Czyli ile? To kolejne konkretne pytanie.
Razem z Emilią w 2013 roku uzbieraliśmy ponad 2800zł i to jest kwota po odliczeniu wszystkich kosztów za prowadzenie kont/kart itp. czyli nieco więcej niż średnie wynagrodzenie w zeszłym roku.

Żeby zrekompensować sobie uciążliwości związane z zarządzaniem kilkoma kartami/kontami ustaliliśmy, że nie wliczamy premii do naszego budżetu. Jest to kwota, którą możemy wydać na cokolwiek a najlepiej coś co uważamy za zbyt drogie by nas było na to stać. Przykładowo za premię z 2013 roku kupiliśmy aparat Canon 600D

taki prezencik za chwilę czasu? Lubię to!


Za część z 2013 roku + premię z 2014 roku kupiliśmy wyciskarkę do soków Kuvings SC. Była piekielnie droga (przynajmniej w moim odczuciu) i normalnie bym jej nie kupił. Było to jednak marzenie Emilii i postanowiliśmy, że środki z money backów/premii przeznaczamy na takie właśnie zabawki.

własny sok na zawołanie

Nie tylko zyskaliśmy sprzętu, które mają wartość materialną, dzięki wyciskarce możemy cieszyć się zdrowymi sokami z warzyw i owoców. Aparat pozwala nam zatrzymywać fajne chwili na dłużej.

I to wszystko na koszt banków! Kto powiedział, że banki skubią klientów, to my skubmy banki!

1 komentarz:

  1. Tylko pogratulować wyniku. Nawet jeżeli śledzenie ofert zajęło dużo czasu to jak widać warto go poświęcić, bo suma zysków jest przyzwoita.

    OdpowiedzUsuń

Powiadamiaj mailem

Obserwuj poprzez email

Obserwatorzy

Google+ obserwuj